Close
  • Agata Dźwiga...!

Witajcie w moim życiu!

Wiecie ja już taka jestem … nie robię dobrego pierwszego wrażenia. Tak, tak poważnie ! Ludzie, którzy mnie widzą pierwszy raz albo nawet czytają często wywodzą mylne wrażenie, że jestem zdaufana w sobie, oschła i niesympatyczna.

Ci którzy nie metkują i nie starają się wszystkich od razu skategoryzować z reguły dają mi szansę, a wtedy przekonują się, że dawanie szans ludziom jest naprawdę opłacalne. Ja również z każdym moim pierwszym podejściem do czegoś nowego nie staram się osądzać i przypisywać łatek. Każdego dnia wstaję i próbuję podejmować wyzwania. Życie jest dla mnie teraz szczególną podróżą bo po raz pierwszy nie mam ściśle określonego celu.

Kiedyś

Kiedyś zawsze wiedziałam czego chcę. Budziłam się rano i miałam określone zadania. Najpierw szkoła, dobrze zdana matura, studia. W okolicy końcówki studiów zaczęłam się trochę burzyć ale i tak wszczepione mi przez rodziców poczucie odpowiedzialności nie pozwoliło na to aby za wiele rozmyślać nad swoim życiem. Postanowiłam zrobić karierę… i pewnie dalej bym to robiła i nic by mi w tym nie przeszkadzało gdyby nie to, że pewnego dnia spojrzałam w lustro i zrozumiałam, że nie jestem szczęśliwa.

Zapragnęłam coś zmienić ale nie bardzo wiedziałam jak, po co i dlaczego. Dodatkowo okazało się, że jestem całkiem miłym leniuszkiem, który choć ma wielkie i dalekosiężne plany to wciągnięty przez kanapowego potwora potrafi się zahibernować w tym kanapowym światku na bardzo długo.

Byłam wręcz przekonana, że po odejściu z korporacji będę pisać powieści i w ciągu roku odniosę taki sukces, że ja cię nie mogę. Życie jednak zweryfikowało moje pomysły i okazało się, że choć pisać lubię to nie jest to zajęcie, które może powodować problemy ze spaniem w nocy lub wypieki na twarzy.

Dzisiaj

Postanowiłam, więc puścić się w wir życia… niczego nie zmieniać i niczego nie przyspieszać. Czasem warto spojrzeć na siebie z innej perspektywy. Czasem warto też pozwolić aby naszym życiem rządził przypadek. Tak też w sposób nie do końca zaplanowany latem tego roku znalazłam się na konferencji Seeblogers. Siedząc na sali wypełnionej ludźmi pełnymi pasji poczułam w sobie wolę tworzenia. Zrozumiałam, że tym razem muszę przemówić i to muszę przemówić JA. Podjęłam decyzję, że nie będę chować się już za jakimikolwiek pseudonimami i nie będę silić się na coś czego nie umiem i nie potrafię.

Zamykając starego bloga założyłam, że w miesiąc spokojnie ogarnę kolejnego ale jak to się zdarza w życiu mogą się zdarzyć różne scenariusze. Ci którzy śledzą moje losy od dawna wiedzą, że dzielę swój czas z moja ukochaną suką Franciszką. Frania jest dogiem niemieckim i ma już niestety prawie dziewięć lat, co w przypadku tej rasy jest dość sędziwym wiekiem. Trzy tygodnie temu Fran poważnie zachorowała. Wtedy wszystko przestało się liczyć, przez prawie dwa tygodnie nie spałam, zostawiłam treningi, nie jadłam, a całe moje życie kręciło się wokół psa.

W życiu są rzeczy ważne i ważniejsze i choć wiele osób może tego nie zrozumieć ja akurat traktuję swoje zwierzaki jak członków rodziny i nie potrafię po prostu odpuścić. Nadal toczymy walkę z chorobą Fran ale teraz mam choć chwilę oddechu aby nadal tworzyć.

Na tym blogu będę opowiadać wam też o swoim życiu, bo gdzieś na swojej drodze odkryłam, że jestem nieco internetową ekshibicjonistką. Zawsze lubiłam gadać i opowiadać ludziom o sobie, to teraz zmieni się tylko to, że będę o tym pisać, no dobra bardziej pisać.

 


 

Szczerze to nie mogę się już doczekać nowej podróży z tym blogiem !

Agata

Related Posts

  • Cieszę się, że jesteś! Bardzo mi przykro, że Fran już z Nami nie ma…nawet nie wyobrażam sobie jak to ból:(

    • Pisałam te teksty jeszcze zupełnie nie wiedząc co mnie czeka. Myślałam, że wszystko będzie ok ale jednak życie potoczyło się inaczej. Niedługo napiszę o tej bolesnej stracie ale traumę będę jeszcze długo leczyć. Liczę na to, że to miejsce pozwoli mi dojść do siebie.